Recenzja szamponu z arganem MACROVITA Olive & Argan

2016-12-09
Recenzja szamponu z arganem MACROVITA Olive & Argan
Dla mnie szampon do włosów jest znacznie bardziej ważny niż odżywka, czy maska. Odkryłam, że niektóre substancje podrażniają skalp powodując uporczywe swędzenie. Odkąd unikam polyqaternium nie mam problemów ze skórą głowy. Prosta rzecz a ułatwia życie. Tym razem wypróbowałam niezwykły szampon, bo składający się wyłącznie z bezpiecznych, naturalnych składników wykorzystywanych przy produkcji. Zobaczmy więc jak sprawdza się na półdługich, grubych włosach.

MACROVITA – CO TO ZA FIRMA ?!
Przyznam szczerze, że nigdy wcześniej nie słyszałam o tej marce. Spojrzałam na oryginalne napisy pod naklejką i.. przecież to język grecki ! Jak się spodziewacie Macrovita to firma działająca na terenie Grecji od 1984 r. Od zawsze trudniła się produkcją kosmetyków naturalnych, tworzonych w zgodzie z naturą. Dopiero w 2002 r. rozpoczęła dzialaność globalną, eksportując swoje kosmetyki do Stanów, Szwacjarii czy właśnie Polski.

KILKA SŁÓW O PRODUKCIE :
Oprócz standardowej czynności oczyszczającej, szampon ma za zadanie zapewnić włosom nawilżenie, objętość i połysk. Producent wyszczególnia składniki aktywne, a są to m.in: marokański olej arganowy, oliwa z oliwek z Krety, aloes, miód, prowitamina B5 oraz co ważne, filtr UV. Warto zwrócić uwagę, że każdy z tych elementów posiada certyfikat ekologiczny BIO, zatem mamy pewność, że do stworzenia szamponu użyto wyłącznie wysokiej jakości składników.

Uczulam Was na sprawdzanie przed zakupem takich rzeczy, czy kosmetyk ma certyfikat BIO i tym podobne, czy producent po prostu sobie wymyślił, że jego oliwka jest bio. Sami rozumiecie, nie warto płacić za coś, co mogłoby nie mieć żadnej wartości. Jak widać na zdjęciu, oprócz certyfikatów, widnieje informacja, że nie był testowany za zwierzętach i jest to produkt wolny od GMO.

SKŁAD W PIGUŁCE :
Zacznę od tego co najważniejsze, czyli składniki aktywne. Zgodnie z obietnicą występują one na początku ingredients. Pozostałe substancje występują po perfumach. Nie ma sensu o nich się rozwodzić zbytnio, bo jak już wiecie, składniki po zapachu nie mają już wielkiej siły rażenia. Zwracam również uwagę na to, że substancją myjącą jest Sodium Laureth Sulfate, Cocoamidopropyl Betaine i TEA – Lauryl Sulfate. Nie wiem jak Wy, ale ja po prostu potrzebuję tych substancji aby umyć głowę. Mam grube włosy i nie wyobrażam sobie umyć głowy żelem do higieny intymnej i tym podobne hity jakie słyszałam w blogosferze. Co więcej, jeśli w szamponie występuje tak wysoko olej arganowy, siłą rzeczy trzeba go czymś domyć. Ocenę pozostawiam Wam samym czy lubicie SLSy czy nie.

KONSYSTENCJA, ZAPACH, OPAKOWANIE:
Pewnie dla wielu z Was ważny jest fakt, aby szampon dobrze się pienił. Na szczęście ten szampon wytwarza sporą ilość piany. Ja niestety muszę myć głowę dwa razy, więc mogę Was zapewnić, że w kontakcie z wodą pieni się dokładnie tak samo, jak sklepowy szampon. Konsystencję oceniłabym jako bardzo rzadką. Cieszy mnie to, gdyż nie lubię kremowych konsystencji, które zmywa się z trudem,  przez co powodują obciążanie włosów. Zapach szamponu jest dość specyficzny, mocno orientalny, przypominający męskie perfumy. Jak widać na zdjęciu opakowanie ekspresowe, wystarczy przekręcić.

DZIAŁANIE:
Jestem z niego jak najbardziej zadowolona. Po dwukrotnym umyciu głowy, skóra i włosy są dobrze oczyszczone i gotowe na przyjęcie maski bądź szamponu. Skóra głowy nie swędzi ani nie przetłuszcza się nadmiernie. Właściwości regenerujące trudno jest ocenić, ale z całą pewnością zgodzę się, że włosy są błyszczące i uniesione u nasady. Właśnie o taki efekt mi chodzi. Polecam osobom, które mają podobne włosy  do moich. Z całą pewnością się polubicie.

Pokaż więcej wpisów z Grudzień 2016
  • facebook
  • googleplus1
  • twitter
  • pinterest
Podziel się swoim komentarzem z innymi
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
AKCEPTUJĘ
pixel